'

Historia rasy Nees
(fragmentaryczna)



Rok gwiazdowy 2400 / 2401

Przewodniczący Planety wiedział, że czeka go ciężkie zadanie. Rada Kapłanów już od dawna naciskała na zwrot polityki planetarnej, a ostatnie zwycięstwo w senacie oddało Arcykapłanowi w ręce praktycznie całą władzę nad finansami Republiki.
Fakt ogłoszenia wyników wyborów (oczywiście zwycięskich) w dniu urodzin Arcykapłana sam zainteresowany skwitował "wolą dobrego Manitou" oraz "nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności", co prawda całe ciało wojskowe nie bardzo w to wierzyło, ale cóż, dowództwu pozostało tylko potakujące kiwanie głowami nad wynikiem "uczciwych" wyborów i obszerne gratulacje słane do Głównej świątyni imperium opiewające "historyczny moment" państwa.
Właśnie pod naciskiem Rady Kapłanów większość budżetu planety została skierowana na badania ultraszybkiego napędu w celu intensywnej eksploracji kosmosu. Badania zostały zakończone powodzeniem, a Rada Kapłanów "z radością w sercach" przyjęła ten fakt do wiadomości. Niewiadomo tylko, do czego było to kapłanom potrzebne...

- Witam Panów - powitał Przewodniczący obecnych na Sali wojskowych - Jak Panom doskonale wiadomo, w dzisiejszym zebraniu weźmie udział delegat Rady Kapłanów, konsekrowany ojciec Remigiusz, tytularny zbawca owieczek Nowej Ziemi, bożyszcze tłumów, członek Najwyższej Rady Kapłanów a także kapelan honorowy Rady Wojennej Republiki. Posiadacz orderu zasługi, orderu Planety, złotej gwiazdy Palantiru a także krzyża walecznych z mieczami, buławą i podwójnymi liśćmi dębu. Swoją drogą, ciekawe, za co ten medal, skoro od ponad 500 lat żaden konflikt zbrojny nie miał tutaj miejsca.
- To za dokonania w walce duchowej, synu - odparł spokojnie delegat - a wciąż jest wiele do zrobienia..., kiedy na przykład byłeś, synu, u spowiedzi? - Dziękujemy za wyczerpujące wyjaśnienie, myślę że przyjdziemy do 1-szego punktu obrad, czyli gotowości jednostek na orbicie planety. Pułkowniku O'Hara, prosimy o raport.
- Obecnie na orbicie znajdują się 2 jednostki. Jednostka bezzałogowa SMT była wystrzelona jako pierwsza i jest to jednostka prototypowa. W tych chwili na deskach konstrukcyjnych jest kolejna wersja...
- To zaiste ciekawe - , przerwał delegat Rady Kapłanów, - ale prosimy o dalszy spis jednostek na orbicie.
- Oczywiście -, O'Hara z zakłopotaniem usiłował ukryć rosnące zaniepokojenie, - drugą jednostką jest statek kolonizacyjny, praktycznie gotowy do zasiedlania nowych terytoriów. Jego pojemność oraz szybkość...
- Pięknie, pięknie pułkowniku O'Hara -, ponownie przerwał ojciec Remigiusz, - Rada się bardzo cieszy z doskonałych osiągów owej jednostki, ale Radzie Kapłanów wiadomo także o trzeciej jednostce na orbicie, która została wystrzelona bez hmm..., bez oficjalnego powiadomienia Rady Kapłanów o tym fakcie.
święci Pańscy! - zdenerwował się Przewodniczący - To kapłani wiedzą i o tym? - Skąd ta informacja, ojcze? - Przewodniczący spróbował delikatnie wypytać delegata, -czyżby Rada Kapłanów monitorowała przestrzeń powietrzną planety? - Wiesz synu -, delegat rozwalił się na krześle, - u nas, w KCKPPKLZUBie niewiele się ukryje. Więc?
- W KCK... KLUBIE? -, Przewodniczący poczuł, że mu kołowacieje język. - No, w Ka-Ce-Ka-Pe-Pe-Ka-eL-Zet-U-Be, w Kapłańskiej Centrali Kontroli Przestrzeni Powietrznej i Koordynacji Lotniczych Zespołów Uderzeniowo-Bojowych. - Hę? Gdzie?
- Panowie, nie ma czasu na pierdoły - zniecierpliwił się delegat - albo powiecie, co jeszcze wisi na orbicie, albo wasze zgromadzenie zostanie rozwiązane z decyzji Rady Kapłanów i przy pełnej akceptacji samego Arcykapłana. - Eeeee, - odparł Przewodniczący, - ten tego, na orbitę został wprowadzony nieduży moduł do sterowania pogodą...
- Pogodą? Manipulacje klimatem są ZAKAZANE! Są całkowicie ZA-KA-ZA-NE! Złamaliście dekret Rady Kapłanów nr 702 o podboju przestrzeni kosmicznej. Obowiązuje CAŁKOWITY zakaz wystrzeliwania jednostek z tajną technologią zdalnego terraformingu!!! Nie może ona wpaść w ręce obcych!
- Eeee, ale przecież nasłuch wykazał że jesteśmy sami w przestrzeni...
- Dość! Dekrety Rady Kapłanów mają najwyższy priorytet. Dowiedzieliśmy się już wystarczająco. Rada Kapłanów przejmuje władzę nad planetą.
- Ależ ojcze, uprawnienia Rady...
- Tak? - zapytał ojciec Remigiusz wyciągając spod tuniki opalizującą zimnym światłem rączkę bata neuronowego, - czy chciałeś coś dodać, synu? - Eeee, tylko tyle, że napoje w czasie spotkań są nielimitowane...
- Dziękuję, Arcykapłan nie zapomni Wam podziękować... hmm... osobiście. Rada planety zostaje natychmiastowo rozwiązana.
Niech żyje Arcykapłan i Rada Kapłanów!
- Aha, Panie Przewodniczący, jeszcze jedno - Przewodniczący milcząc odwrócił się i spojrzał w stalowe oczy Ojca Remigiusza - sugerowałbym rezerwację miejsca na tym kolonizerze dla Pana i pańskich pachołków. I radzę dziękować, że eksploracja kosmosu tymczasowo raczkuje. Póki co, dzięki Arcykapłanowi, jeszcze nie jesteśmy zmuszeni wydobywać minerałów z asteroidów...



Rok gwiazdowy 2402 / 2403

Towarzysze! Obywatele! Ludu pracujący stolicy!
Stoję tu przed wami by uświadomić wam kilka ważkich zadań stojących przed nami, w walce z wrogimi siłami imperializmu, który zdradziecko roztaczając swe macki zachłannych kapitalistycznych i burżujskich rąk pragnie każdej naszej planety, każdego księżyca, każdej kropli krwi naszej obywatelki, każdego życia naszego obywatela, a nade wszystko pragnie zgliszcz waszych domów, strzeżonych przez Radę Kapłanów. Chcą wyrwać to, co dla nas tu wszystkich zgromadzonych jest najcenniejsze!

Imperialiści uzbrojeni po zęby stojąc u wrót naszej przestrzeni kosmicznej, czyhają na błąd popełniony przez Radę Kapłanów, przez bratnią Gwardię Republikańską, na błąd popełniony również przez was! Waszą i nasza przyszłością są nowe światy! Pierwsza planeta została już zlokalizowana, a pierwszy transport naszych braci i sióstr w wierze rusza na nią niebawem, a my roztaczamy tam naszą władzę. Nie wahajcie się Bracia! Nowe tereny to nasza przyszłość, nasza potęga, nasza chwała i nasza władza nad galaktyką!
Niech żyje Republika!



Rok gwiazdowy 2404 / 2405

Zwołanie Rady Kapłanów odbyło się bardzo szybko po uzyskaniu raportów z nasłuchu planetarnego. Wyniki były tak niepokojące, że sam raport utajniono, a personel pomocniczy łagodnie poinformowano o "konsekwencjach" w przypadku przecieku.
- Bracia - rozpoczął Arcykapłan - mam dla was dwie wiadomości, złą i jeszcze gorszą. Zła jest taka, iż w ciągu kolejnych 2 lat eksploracji kosmosu nie odnaleziono planety nadającej się do kolonizacji. Jestem też osobiście zaniepokojony zbyt wolną ekspansją i rozpoznaniem okolicznych systemów, która to jest podstawą naszego przetrwania. Druga wiadomością i to tą gorszą jest to, iż potwierdził się dobitnie znany już wam fakt obecności innych istot w kosmosie. Mianowicie, nad naszą ukochaną planetą, naszą macierzą, pojawił się wrogi satelita rasy Tirizoid. Co jak co, ale mi się to wcale nie podoba. - O czcigodny, może by go tak zestrzelić? - odezwał się ojciec Aldo, przewodniczący kongregacji do spraw czystości wiary, - jeśli byłbym szczery, to najchętniej zobaczyłbym płonące szczątki spadające nam na głowy z przestrzeni.
- Co prawda mamy odpowiednią technologię, ale dysponujemy niewielką siłą ognia. Dodatkowo jednostka ta prawdopodobnie jest jednostką zwiadowczą więc według wszelkich założeń za rok już nie będzie niepokoić naszego świata. Zresztą zawsze możemy .... nie zdążył dokończyć woskowy doradca Rady, komandor Allenby.
Nie zdążył, bowiem gwałtownie wstał najstarszy członek Rady, brat Malachiasz. Jego dłoń wspierała się na oznace jego godności - sękatym kiju, a jego twarz pokrytą bąblami, okalały siwe włosy wydobywające się spod kaptura habitu. Jednak spojrzenia w jego stronę przyciągały oczy, gorejące wiecznym płomieniem nawiedzenia.
- Powiadam Wam! - krzyknął Malachiasz, a jego twarz wykrzywiła się w ataku furii, - to szatan na swym wozie diabelskim! Pojawił się u nas, aby zesłać na nas plagi! - chwila ciszy która zapadła pośród zebranych pozwoliła Malachiaszowi na chwilę oddechu. - Już niedługo ujrzycie bracia, jak z niebios spada nasza stacja, a za nią stado Tirizoidów, diabłów w owczej skórze, żywiących się mlekiem karmiących matek i krwią niewinnych dzieciątek! Spadną na nas i na naszych bliskich. Zniszczmy ich bracia! Zniszczmy póki czas! - Powoli bracie Malachiaszu - przerwał mu Arcykapłan - wiemy, że zagrożenie jest spore. Na razie ustalmy położenie tego ów świata diabelskiego. - Tak! - krzyknął ponownie Malachiasz, obryzgując najbliższych śliną - Tak! A potem zaatakujmy ich, póki zło jeszcze nie przybrało pełnej formy diabelskiej! Niech spadną na nich nasze bomby! Nasz Pan będzie z nami! Bracia! Wierzcie mi, godzina ataku jest bliska, wygramy i zniszczymy te nasienie żmii i kozła! - Zgadzamy się z bratem Malachaiszem, odezwał się ojciec Hasim. - Znajdźmy, gdzie Ci synowie żmii i kozła mają swoje skalane grzechem gniazdo, a potem je zdeptamy, a nasz Pan będzie z nami. Lokalizacja jest najważniejsza.
A wszyscy obecni pokiwali głowami, wyrażając pełne poparcie dla wieszczeń ojca Malachiasza, w pełni popierając jego punkt widzenia. Bo były one dobre.



Rok gwiazdowy 2407 / 2408

- Bracia, - rozpoczął naradę Rady Arcykapłan - doszły do mnie niepokojące słuchy, iż Kasa Głównej świątyni znowu jest pusta. Ja się pytam dlaczego. Ja się pytam, kto jest za to odpowiedzialny. Ja się pytam, kto za to odpowiada? Druga sprawa.
Kolonizator wyleciał, a w nim 25 tys kolonistów. Odważnych. Prawych. Po prostu bohaterów. Chwała im. Pięknie. A co ze świeżo wybudowanym transportowcem? Dlaczego on stoi? Dlaczego nie wspiera naszych dzielnych braci w siły wyższe? - O wielki, - odezwał się ktoś z Rady, - zapewne wiesz, iż paliwa nie starczyła lot powrotny. Ludzie się boją. 25 tysięcy prawych się zgłosiło, natomiast zebrać ponad 200 tys, już trudno.
- Pięknie, w takim razie mamy dwa problemy. Zastanówmy się... Ojcze Xsawery, zaprawdę to tyś to przejął archiwa tajnej policji? - Tak przewielebny, jam Ci to - potwierdził ojciec Ksawery kiwając posiwiałą długą brodą. kryjąc pod powiekami czujne i złowieszcze oczy - Jam Ci to przejął te archiwa, na chwałę Republiki i kapłaństwa. I jestem gotowy ich użyć, jeśli z twoich ust padnie choćby najdrobniejsza sugestia. Tak mi dopomóż umiłowany w mym sercu przewodniku nasz.
Arcykapłan uśmiechnął się z zadowoleniem. Co jak co, ale na ojca Ksawerego zawsze można było liczyć. Zawsze.
- Ojcze Ksawery, proszę przeszukać archiwa. Każdy, kto okazał się nielojalny wobec kapłaństwa, nie poddał się dobrowolnym podatkom na rzecz szerzenia wiary, czy też są poważne wątpliwości co do jego prawomyślności, ma zostać skatalogowany.

* * *

- Zbudź się! Zbudź się natychmiast! Oznaczyli nas znakiem zdrajców!
- To jakaś pomyłka, przecież nic nie zrobiliśmy – odrzekł przewracając się na drugi bok.
W kilka minut później, do domu wśród hałasu wyłamywanych drzwi wdarli się umundurowani Strażnicy Wiary.
- Ubierać się! Jesteście aresztowani za nielojalność wobec Najwyższych Władz Kapłańskich. Majątek ulega konfiskacie, zostajecie zesłani na Odległy świat. Nie przysługuje Wam prawo odwołania. Niech żyje Arcykapłan!

W kilka dni później, pierwszy transport wyruszył w swój dziewiczy rejs, ku Nowemu światu, aby umacniać chwałę i potęgę Republiki w galaktyce.



Rok gwiazdowy 2418

Sytuacja staje się napięta. W roku 2418 flota jest gotowa do inwazji, niestety "niezrozumienie" czy "zanik łączności" spowodował, iż flota desantowa nie wykonała manewru. Co się odwlecze to nie uciecze. Cybertrony, wierzący w swoich fałszywych bogów nie wybudowali fortu, a dla Republiki to doskonała okazja, aby obrócić to siedlisko szatana w proch.
Flota desantowa, według planistów Republiki, ruszy do ataku jednocześnie w dwóch miejscach: Mallard i Autumn Leaves, siejąc popłoch i zniszczenie. A celem, oprócz przejęcia kontroli nad światami, jest uświadomienie Cybertronom że nie każdy jest przyjacielem, a czasy lizania komuś tyłka już się skończyły!!!
Dowództwo zaleca puszczenie w eter komunikatu że "przepraszamy", że "to tylko przypadek", że "flota rozpoczyna odwrót", a "planety wracają do pierwotnego właściciela".

Niestety, Cybertroni wypowiedzieli wojnę. Bodaj smażyli się w ogniu piekielnym na wieki! Szatan wędruje po galaktyce, ale będzie wytępiony. Heretyckie bandy Cybertronów będą wytępione, bo bluźnią! Ale wszystko w ręku naszego Pana. Obroni nas przed tym antychrystem. Bo przyrzekł to i nie ma się czego bać!!!

Jak widać, miast rozwijać gospodarkę, złowrogie siły ciemności atakują flotę zaopatrzoną w wyraźne godła kapłanów!!! Bandyckie Tirizoidy uzbrojone w niebieskie laserki zestrzeliły nad Norm kolonizer z tankowcem. Za karę ich HW zostanie obrócone w popiół, a ich czarne dusze będą płonęły w wiecznym ogniu potępienia!



Rok gwiazdowy 2424

To, że Cybertrony odrzuciły wspaniałą ofertę wymiany Mallard za 15 (nieodkrytych) planet, świadczy tylko o ich zgniliźnie moralnej, niech łaska Pana ma w łasce biedne ich zaślepione dusze, którym światło prawdziwej wiary jest całkowicie obce. Omijajmy ich z daleka, bo ich pochłonie ogień nieczysty, a wszelkie plugastwo od nich pochodzi. W roku 2424 do Głównej świątyni doszła bardzo niepokojąca wiadomość, która wywołała wielki smutek wśród braci kapłańskiej. Sam Arcykapłan obwieścił w absolutnej ciszy tę wiadomość ludowi, zacinając się i roniąc łzy przy mównicy audiencyjnej świątyni, będąc otoczonym przez wieniec akolitów ze świecami. Cedząc te straszliwie słowa o agresji, zniszczeniach i mordach wszyscy poczuli atmosferę strachu, grozy... zagrożenie bezpieczeństwa publicznego było całkiem realne. Południowa kolonia, baza wypadowa na Norm została zaatakowana przez wrogie legiony Mensoidow. Rasa ta, która już naraziła się wcześniej Tirizoidom, obowiązkowo, bezwarunkowo i przy pełnym poklasku Rady Kapłanów została ustawiona na Enemy. Rada jednocześnie zaopiniowała pozytywnie wniosek Ojców z działu Bezpieczeństwa Wiary o siłowym przejęciu Bidpai, sąsiedniej koloni Norm, którą według wywiadu zarządza rasa Mensoidów. Powodem tak optymistycznych założeń jest to, iż na Norm znajduje się zaledwie 3tys Mensoidzkich heretyków, za rok ląduje 15tys Obrońców Prawdziwej Wiary, w kolejnym roku 21tys, a za dwa lata kolejne 50tys - w sumie ponad 70 tys kolonistów. W planach planowany jest transport kolejnych 100 tys, dla zapewnienia "spokoju granic w imperium".
śmierć Mensoidom!!!
Niestety...
Niestety okazało się, iż Mensoidy stosują taktykę spalonej ziemi. Transportowiec, który dotarł nad Norm rok później nie mógł dokonać zrzutu, gdyż planeta została opuszczona przez tych diabelskich heretyków. Nic to, w kolejnej roku dociera kolonizator wraz z wsparciem bojowym.
śmierć Mensoidom!!!

Z wiadomości ogólnogalaktycznych: podano 5 ras mających największe udziały w podboju i szerzeniu swoich wpływów. Są to kolejno:
Bulushi (318)
Tirizoids (224)
Cybertrons (221)
Nees (217)
Felites (197)

Rada kapłanów została także pozytywnie usatysfakcjonowana wiadomościami z działu badawczego. Naukowcy, pod ścisłą kontrolą Braci zawiadomiła o odkryciu technologii bram i skoków nadprzestrzennych. Co prawda zasięg bram wynosi "zaledwie" 250ly, ale naukowcy zapewnili Radę, iż teoretycznie bezpieczny zasięg może być przekroczony nawet 5-krotnie.



Rok gwiazdowy 2426

Rok gwiazdowy 2426 można uznać za bardzo udany. Najważniejsze systemy, oczywiście pod ścisłą kontrolą licznych delegatur od spraw czystości wiary przyglądających się "wnikliwie" budowie oraz poszukiwaniu przyczyn możliwych opóźnień, wykonały zadanie priorytetowe, związane z montażem modułów umożliwiających skoki nadprzestrzenne. Niestety technologia skoków nie może być używana do transportu złóż oraz Wiernych, lecz Rada zaleciła prace badawcze nad rozwiązaniem tego problemu. Jak zapewniła Rada Kapłanów, "obiektów badań" nie powinno zabraknąć. W razie czego zdesantuje się jeszcze jakąś planetkę Cybertronów...
Republika przejęła także na własność 2 kolejne wysunięte planety - bazę północną (Norm) oraz wschodnią (Alsea). Pewne zaniepokojenie budzi podążająca przez terytorium Republiki flota kolonizacyjna Tirizoidów. Niestety raporty zostały opublikowane trochę za późno, i flota heretyków znajduje się już w części południowej imperium. Aby nie prowokować Tirizoidzkich synów kozła i żmii, kalających swoje gniazdo grzechem, do agresywnych kroków (cokolwiek miałoby to oznaczać) Rada nie zdecydowała się na likwidację transportu, ostrzeżono transport przed zniszczeniem. Prewencyjnie wysłano także floty pirackie (oparte na konstrukcji "Hunter A") w celu likwidacji wrogiego transportu, jeśli nie zostanie ona zawrócona.



Rok gwiazdowy 2427

- Cooo??? Jak to flota znikła?! Flota nie może się rozpłynąć w przestrzeni! Jump Gate to domena literatury SF!!!
- Tak Ojcze Przełożony, masz rację, błagam o wybaczenie...
- Zgubiłeś flotę tak? ZGUBIŁEŚ Ją! Gdzie są teraz te heretyckie świnie?
- Ależ ojcze...
- Na stos go, na stos! - krzyknął ktoś z końca sali.
Arcykapłan wściekle rozejrzał się dookoła. - Stosów wam się zachciewa, bracia? Taaak? - Ja was wszystkich! Zobaczycie! Ciebie! I ciebie!, wyrzucał z siebie słowa Arcykapłan z szybkością błyskawicy, wskazując palcem na obecnych - I was wszystkich także!
Wybuch wściekłości Arcykapłana zmroził wszystkich. Tylko stary, dobry Ojciec Malachiasz chichotał zacierając ręce, mrucząc coś do siebie.
- Tak, bracie Malachiaszu?
- Hihihi, a to dobre, na stos, hehe - mruczał rozradowany Malachiasz.
- Temu to wystarczy niewiele do szczęścia, wściekle zaklął Arcykapłan. No, ale cóż, Malachiasz miał swoje prawa i niepodważalne przywileje.
- Ojcze przełożony, to może ja.
- No, to może ty. Zaraz! Gdzie ty masz habit? GDZIE TY DO CHOLERY MASZ HABIT! Co to jest? To jest bojowa stacja nasłuchowa! Obowiązuje protokół! I habit! Zostajesz natychmiastowo ukarany administracyjną naganą I-szej klasy...
- O Arcykapłanie!-, wyzwany padł na twarz, -jestem tylko skromnym akolitą, jeszcze nie złożyłem ślubów posłuszeństwa i nakazu szerzenia wiary...
- Tym bardziej mnie zasmucasz -, odwarknął Arcykapłan. - Gadaj, co tam chciałeś nędzny robaku.
- O Przewielebny, flota heretyków ukryła się zapewne na orbicie tych dwóch lokalnych planet. Zniszczmy ich!
- O tak! -, włączył się brat Malachiasz, - Wypalmy te nasienie szatana z powierzchni galaktyki. Czyż nie mówiłem, ze to heretyckie nasienie będzie się pleniło? Ale zaatakujmy ich! Nasz Pan da nam oręż w ręce, a Tirizoidzkie przybłędy wpadną w ogień piekielny. Powiadam Wam, módlmy się za ich czarne dusze, aby oświeciła je łaska Pana naszego! - Bracie, wystarczy!-, zastopował go Arcykapłan. - Nawiązać natychmiast kontakt z piratami, niech zrobią rekonesans orbity. W razie czego nakazuję zniszczenie tego gniazda zła i nienawiści!

Niestety Tirizoidzkie heretyki zajęły 2 planety. Przyszła także propozycja ugody - wymiany planet. Na czas odpowiedzi wstrzymano rajdy pirackie na tych bandytów. Przy okazji okazało się, ze Tirizoidy to IT. W planach jest uderzenie z 2-óch pobliskich planet na to źródło zarazy - likwidacja w pierwszym roku kampanii wrogiego fortu jest możliwa, jednak Rada kapłanów postanowiła zaczekać, co tez Tirizoidy zaproponują w zamian. Dodatkowym atutem jest możliwość budowy krążowników, jednak nie przewiduje się chwilowo budowy tych konstrukcji.

Co robić? Cybertrons (CA), Tirizoids (IT) stanowią poważny problem dla Republiki. Obie rasy przewyższają dochód narodowy imperium o około 10%. Cybertrony posiadają zbliżone parametry tolerancji środowiskowej, co powoduje iż sąsiednie tereny są bardzo interesującym kąskiem. Tirizoidzkie diabły ulokowały niepostrzeżenie swoje bazy w terytorium wpływów, zagrażając tym samym HW i mając możliwość przeprowadzenia niespodziewanego uderzenia i paraliżu imperium Nees. Pechowo, na 11 ras, 2 znajdujące się w czołówce są sąsiadami. I to jeszcze sobie bliskimi. Niedobrze. Bardzo niedobrze. Obecnie fundusze na badania zostały wstrzymane -z wyjątkiem skanerów- a cała moc produkcyjna ulokowana jest w rozbudowę planet. Na zagrożonych światach o ile pozwala na to zasób surowców budowane są silnie ufortyfikowane bazy. Rada przedstawiła także plan "Cud Natury" zakładający likwidację wrogich koloni - Tirizoidzkich wrzodów na zdrowym ciele Republiki. Plan ataku zakłada likwidację obu światów w ciągu jednego sezonu, szczególnie likwidując fort kosmiczny rasy IT. Będzie to trudne, zakładając likwidację 156tys Tirizoidzkich bandytów, ale gwarancja bezpieczeństwa jest ważniejsza. Oczywiście liczymy się kontratakiem na Norm, jednak względy bezpieczeństwa sugerują uderzenie. Rzecz jasna, zależy to od odpowiedzi Tirizoidów dot. planet.
Tymczasem: śmierć Tirizoidom! Wyplenić to nasienie szatana!



Rok gwiazdowy 2431

Porucznik Sangri ściskał z przerażenia mortyfikator. Tak, z przerażenia, wiedział jednak że nic nie może na to wskazywać - wyraz jego twarzy był jak zwykle: widok skrzywionych ust dopełniał lekko znudzony wzrok na jego twarzy z kilkudniowym zarostem. Wiedział jednak że nie oszuka to jego zastępcy, sierżanta Larkego. Larke był w zbyt wielu bitwach, aby jego czujnemu spojrzeniu umknął, ot taki niepozorny szczegół, jak np. dziwnie zbielała ręka jego dowódcy zaciskająca się na rączce broni. Sangri przymknął oczy. Przez oparcie wyczuł silne drżenie kadłuba transportowca "The Nelly", nazwanego tak na cześć pieska dowódcy floty transportowej, Błogosławionego Ojca Salvadora, jak to kazał na siebie mówić (przy uciesze innych kapłanów z Rady). Tak, Ojciec - o, przepraszam - zganił się w myślach, to BłOGOSłAWIONY Ojciec Salvador był ojcem ataku Nees na Prydun, zdelegalizowaną kolonię Tirizoidskich heretyków - niech smażą się w wiecznym ogniu piekielnym, jak ich opisywały media oraz kapłani. Sangri, podobnie jak jego zastępca Larke zdawali sobie sprawę, że od danych czasów wojen kolonialnych przeciwko Cybertronowym diabłom - siejącym cywilizację wynaturzenia w galaktyce (jak znowu tych opisywały media, kontrolowane w całości przez kapłanów), nie miały miejsca jakiekolwiek poważniejsze incydenty. Oczywiście zdarzały się zestrzelenia wrogich jednostek, ostrzelania kosmicznych fortów czy też agresywne kroki innych ras (jak np. lądowanie Monsoidów na Norm). Sangri właśnie sobie uświadomił, że od dawna nie słyszał jakiejkolwiek publicznej opinii na temat Mensoidów, które przez kilka lat po ataku na Norm były określani jako "krwiożerczy synowie szatana", ba, pojawiały się plotki mówiące nawet o ataku odwetowym i rajdzie bombowców na ich pobliskie światy... Zastanawiające, polityka Rady Kapłanów zapewne uległa zmianie.
I jeszcze ten Ojcem Salvador zo swoim nadinteligentnym planem...
-Spokojnie! -przywołał się do porządku w duchu. - Nic nie może zdradzić twoich myśli!. Na pokładzie znajdował się przecież oficer z wewnętrznego ministerstwa do spraw wiary, podlegający Centralnemu Zarządowi Czystości Wiary. Ten to oficer mógł nawet odwołać z funkcji starszego stopniem, na przykład komandora Kima dowodzącego tym zespołem uderzeniowym, jeśli tylko wyjdzie na jaw jakikolwiek cień wątpliwości, mogący świadczyć iż komandor zachwiał się w swojej wierze w nieomylność kapłanów i jedynego Arcykapłana.
- A wszystko prze tego Ojca Salvadora -ponownie zaklął w duchu. To właśnie dzięki niemu siedział teraz w tym śmierdzącym transportowcu z 20 tysiącami innych żołnierzy, ściskających tak jak on swoje podstawowe uzbrojenie - mortyfikator z magazynkiem wystarczającym na 10 minut ciągłego ognia. Flotylla była zorganizowana chaotycznie, bo, jak wiedział, grupa żółta poruszała się transportowcami znad Mellorn z osłoną niszczycieli, a on, będąc w grupie niebieskiej wyruszył znad Baker.
A miało być tak pięknie, rozmarzył się Sangri. Jego urlop wreszcie został zaakceptowany i właśnie pakował się, kiedy w bazie rozjęczał się alarm. Alarm czerwony, oznaczający natychmiastowe przygotowanie do wyjścia bojowego w kosmos, automatycznie kasował wszystkie przepustki, zwolnienia i urlopy. Gdy na odprawie widział, jak dowódcy bazy towarzyszy jakiś łysy kapłan w żółtych szatach wiedział, że nie są to ćwiczenia. żółta szata oznaczała prawie najwyższą zwierzchność kapłanów. Wyższą władzę miał tylko Arcykapłan. Pozostawało tylko mieć nadzieję że jest to akcja pozoracyjna, bo plan był wręcz debilny. Na Prydun było ponad 40 tys kolonistów wroga, co oznaczało, że zginie ich właśnie mniej więcej tylu.
- Poruczniku niech się Pan zbudzi! -szarpnął go za ramię jego zastępca, sierżant Larke -Coś się niedobrego dzieje.
-Hmmm? Przecież wiecie sierżancie że idziemy z prędkością 10 warpów. Nie jest to normalna prędkość użytkowa, ale dostaliśmy zapewnienia, iż każda jednostka jest zdolna do takich prędkości.
-Akurat -, warknął Larke, - Gdyby to była prawda, to w naszym imperium już dawno wprowadzono by loty z ta prędkością. Pan wie panie poruczniku, że nawet ze wsparciem paliwa floty poruszają się z Warp9. Mnie to osobiście nie przeszkadza, możemy poruszać się nawet z warp 100, ale silniki nie pracują stabilnie. Niech pan sam posłucha.
Sangri przytknął ucho do ściany, rzeczywiście, ten stary drań znowu miał rację. Poprzednie drżenie kadłuba było teraz wyczuwalnie silniejsze, dodatkowo drżeniu towarzyszyły piski nadwerężanego metalu. Bardzo dziwne. Chwilę później przez transportowiec przebiegły silne wstrząsy, zrzucając ludzi z koi. -Atakują nas ci synowie zła, niech ich jedyny skarze! - ktoś z tłumu wrzasnął rozsiewając panikę. No tak, pomyślał Sangri, właśnie ujawnił się jeden agent od Czystości Wiary. Chwilę potem rozjarzył się alarm i rozległ się sygnał alarmowy: Uwaga, mówi dowódca transportowca, nastąpiła awaria silników. Zarządzam natychmiastową ewaku...
Za późno. Około 40 metrów dalej nastąpiła eksplozja jednego z zespołów silnikowych, wyrywając olbrzymią dziurę na śródburciu. Momentalnie próżnia zaczęła wysysać ludzi i wyposażenie w swoją pustkę. Sangri rozejrzał się dookoła. Nie miał czasu troszczyć się o innych, każdy chciał przeżyć awarię. Spadające ciśnienie powietrza spowodowało że zaczęły mu latać czerwone koła przed oczami. Tuż obok zobaczył dźwignię z napisem "Emergency". Z trudem zacisnął dłoń na mechanizmie zabezpieczającym. Wystarczyło pociągnąć. Na pewno da radę.
Nie dał.

Inwazja na Prune w pełni udana. Co prawda stracony został jeden transportowiec oraz niszczyciel, ale straty te są do zaakceptowania. Rasa Nees przejmuje kontrolę nad Prune. Ekipy naukowe zostały natychmiastowo wysłane na przeszukiwanie pozostawionych szczątków, jednak nie udało się uzyskać żadnych technologii. Wynika z tego, że Tirizoidy są daleko w tyle. Flota bojowa otrzymuje rozkaz ataku drugiej planety Tirizoidów, Nirvana, celem ataku jest wyłącznie baza zaopatrzeniowa.

4 dni później...

- Komandorze, niestety atak się nie powiódł, wszystkie nasze siły zgromadzone na Nirvanie uległy zniszczeniu w wyniku ataku fortu Tirizoidów.
- Rozumiem, zarządzić alarm w bazie, zawiadomić Radę Kapłanów, że ich plan się nie powiódł. Przygotować do kontaktu bojowego najnowsze jednostki, krążowniki klasy I6. Zarządzić ścisłą kontrolę przestrzeni kosmicznej. Skanery maksymalna moc.
- Czy wprowadzić plany bojowe przeciwko Tirizoidom?
- Nie! Skontrolować tylko przestrzeń pod względem możliwego kontrataku. Przesłać zezwolenie na atak jedynie na Prune, do stacjonującego tam niszczyciela. Może niszczyć wszystko co się pojawi w pobliżu planety.
- Zrozumiałem, bez odbioru.



Niestety tak zwany "real life" uniemożliwił dokończenie kroniki do satysfakcjonującego poziomu. To, co udało się zachować zostało powyżej opublikowane.

Historia rasy Nees (Republiki) jednak nie potoczyła się pozytywnie. Około roku 2450-2460 rasa została całkowicie zniszczona przez diabelskich Cybertronów, którzy byli głusi na jakiekolwiek porozumienie.
Grę w okolicach roku 2470 wygrał Berserker grając rasą CA -f, osiągając WZ (35% planet).
Gratulacje dla zwycięzcy.

Wątek i komentarze do gry, opublikowane na p.r.g.s. znajdują się tutaj.



G E N 2 . 5 1 - W N I O S K I

Gra zastosowanym modem bała bardzo ciekawa - ujawnił się w całkowitej krasie potencjał, jaki prezentują sloty GP na wszystkich konstrukcjach. Co ciekawe, nakaz warunków gry "niejawni gracze" oraz "komunikacja wyłącznie in-game" spowodowała to, co było pośrednio celem moda - większość konstrukcji bojowych oparła się na wielozadaniowym kadłubie destroyera.
Niestety mod ujawnił kilka słabości, nieprzewidzianych przez autora:
  • kadłub CC nie sprawdził się - generalnie przegrywał z DD mimo teoretycznej przewagi tego pierwszego
  • dzięki szybkości broń R1 (200% siły) skutecznie likwidowała wrogie siły z słabszą bronią, nawet przy znacznej różnicy poziomu techów
  • konstrukcje (szczególne BB) były bardzo czułe na wrogie ataki rakietowe - spowodowane to było siłą ataku gracza oddającego pierwszy strzał, który mógł wprowadzić olbrzymią ilość rakiet na swoje konstrukcje
  • pancerze nie sprawdziły się, mimo swoich istotnych modyfikacji
  • brak zastosowania dla broni R0

Na chwilę obecną przewiduje się następujące ulepszenia moda:
  • Wzrost siły ognia ściśle zależny od poziomu techów weapon (czyli broń W10 silniejsza niż W8, ale słabsza niż W12 przy takim samym zasięgu)
  • zmiana zasięgu broni R2/R3 na wysokim poziomie weap (W16), jednak zwiększenie zasięgu odbędzie się kosztem siły
  • znaczne zwiększenie mocy broni R0, jednak przy wzroście jej kosztów w resources
  • broń słabsza będzie posiadała wyższy parametr inicjatywy w celu większej szansy oddania pierwszego strzału
  • osłabienie mocy "pancerza wbudowanego" WSZYSTKICH jednostek, której efektem będzie konieczność rezygnacji ze slotów "bojowych" i zabudowy części slotów pancerzami lub systemem pancerzy i tarcz
  • osłabienie zasadności wyboru LRT: RS, kosztem zwiększenia znaczenia pancerzy

Czy te pomysły się sprawdzą - okaże się w szybkich grach testowych, które mam nadzieję zostaną zaniedługo rozegrane celem weryfikacji wprowadzonych zmian. A już wtedy kolejnym krokiem będzie opublikowanie gotowego moda do gier publicznych. Czego Wam i sobie życzę.
www by Andrev